2025/05/28

Pakowanie

 Ja tu tylko na chwilkę.

Wybieram się na średniowieczny festiwal, tylko 16 godzin w autokarze. Jak dobrze pójdzie. 

Telefon naładowany, książka jest i jakieś ubrania też.

Byłoby jeszcze lepiej gdyby nie fakt że wczoraj w pracy byłam tylko 5 minut przy uruchomionej klimatyzacji i dzisiaj to już czuję po zatokach i migdałkach.

2025/05/21

Wielki powrót?

Oj brzydka ja. 

Zapomniałam całkowicie o blogu. Zapuściłam go, ba prawie porzuciłam. Już nawet przeżyłam mikro zawał bo myślałam że został skasowany.

Cudów nie obiecuję ale postaram się częściej niż raz na 4 lata zaglądać.

To teraz czas na małe + ogólne podsumowanie z ostatnich 10 lat w ramach przypomnienia.

Mój rocznik zaczyna się od 19 więc już od jakiegoś czasu coś się psuje, nie żeby zawsze było ok. Tu plecy bolą, tam kolana czy żołądek odmawia współpracy, standardowo. Przez siedząco-leżący tryb życia, tak zwanie nie chce mi się żyć czasami, moja kondycja praktycznie nie istnieje. Do zepsutej tarczycy od prawie 20 lat w zeszłym roku pojawiły się małe problemy z wątrobą a w tym okazało się że mam astmę (w co nie do końca wierzę - tryb leżący) no i jednak przejście przez covid miało wpływ mój ogólny stan samopoczucia. Czasami tęsknię za normalną zdolnością odczuwania zapachów. Moje zatoki też nie miały łatwo, coś się w jednej pojawiło, taka mała zmiana na 3,5 cm. Na szczęście była łagodna i podobno zostało wszystko wycięte, podobno, bo miałam okazję przechodzić operację w pewnym szpitalu gdzie ludzi nie traktują jak ludzi i to co tam się działo to aż głowa boli. Taki przykład na oddziale onkologicznym powiedzieć do pacjentki z podejrzeniem raka (nie ja) że: "pewne w życiu jest tylko śmierć a ja nie wiem czy będzie jutro Pani miała operację bo mam wolne i nie interesuje mnie to". Nie polecam.

Podsumowując w ostatnich miesiącach przez liczne wizyty u różnych lekarzy bez kalendarzyka nie ma szans żeby o wszystkim pamiętać.

Moje włosy są do dupy zarówno na długość i jakość. Nadal dbam o nie ale nie zawsze mi się chce, więc są wiecznie spięte w kok. 

Z przyjemniejszych informacji to od trochę ponad 3 lat jestem szczęśliwą właścicielką kota. Tylko 6 kg chaosu i zniszczenia.

Jeżeli chodzi o karierę zawodową to nadal z "przyjemnością" pracuje tam gdzie pracowałam. Nie ma się co rozpisywać.

Wyjazdowo jest się czym pochwalić.

Byłam na paru konwentach, tak średnio jeden na rok.

Byłam na paru koncertach. Sama pojechałam do Krakowa na Powerwolf, Wind Rose, Hammerfal i udało mi się zgubić po koncercie i wracać przez jakieś zadupie do hotelu. Byłam sama na Ghost w Łodzi i tu się nie zgubiłam czyli jest postęp.

Po za Polskę też udało mi się parę razy pojechać. Udałam się do Niemiec na jarmark świąteczny, czy festiwal średniowieczny, nawet jeden sylwester miałam okazję tam spędzić. I muszę stwierdzić że nawet lubię siedzieć te 15+ godzin w autokarze. Z dalszych podróży urlopowo to była Grecja, Tunezja i Bułgaria. Lot samolotem też nie jest zły, jak się odpowiednio człowiek przygotuje.


Czyli trochę działo się w moim życiu. Jak się ogarnę to rozwinę niektóre wątki, wrzucę parę zdjęć, zobaczymy co czas pokaże.